Dlaczego dzieci zachowują się "niegrzecznie"

 Zaczynam tym prowokującym tytułem, bo tak naprawdę słowo „ niegrzecznie”

niewiele oznacza, ma bardzo subiektywny wydźwięk, dla każdego znaczy co

innego.

  Dla jednego niegrzeczne dziecko to takie, które jest za głośne, dla drugiego

takie, które jest za ruchliwe, dla kogoś to dziecko, które potrafi odpowiedzieć

dorosłemu nie, dla innego takie, które nie zna zasad kultury. A może takie które

bije? Nie dzieli się? Krzyczy,? Rzuca się na podłogę?

Zapraszam do spojrzenia na różne zachowania dzieci z perspektywy ich

rozwoju, potrzeb i przyczyn zanim zaszufladkujemy je jako niegrzeczne.

Zachęcam też, żeby nie mówić dzieciom, że są niegrzeczne ( albo

grzeczne)bo po pierwsze jest to etykietka, a wszyscy mamy tendencję do

zachowywania się zgodnie z przydzielonymi etykietkami. A po drugie te słowa

są tak pojemne, że niewiele dziecku mówią o tym co się nam nie podoba w jego

zachowaniu.

Bardziej niż o niegrzecznych wolę mówić o trudnych zachowaniach, trudnych

czasem dla rodzica, dla otoczenia, ale też wiążących się często z trudnymi

emocjami, jakie przeżywa dziecko.

 

W trakcie rozwoju dziecka okresy względnie dobrej równowagi, kiedy dziecko

jest zadowolone, pewne siebie i łatwe we współżyciu przeplatają się z okresami

nierównowagi.

W okresie nierównowagi dziecko się miota, chwyta się nowych rzeczy, pragnie

więcej niż potrafi, Przystosowanie do innych ludzi jest wtedy zbyt trudne, gdyż

jego cele i dążenia są zbyt mocne.


Mniej więcej co pół roku wg autorów „ Rozwoju psychicznego dziecka od 0 do

10 lat” stan równowagi ulega zachwianiu by znów po około sześciu miesiącach

wrócić do względnej równowagi. To warto mieć na uwadze i pamiętać na

pocieszenie, że każdy stan nierównowagi prowadzi nasze dziecko na wyższy

stopień rozwoju.

 

Warto zdać sobie sprawę, że wiele zachowań uznawanych za rodziców za

niepożądane stanowi rozwojową normę i niemal wszystkie dzieci je prezentują

w podobnym okresie ( ciut wcześniej lub ciut później).


Na przykład:

-20 tygodniowe maluchy chciałyby już uchwycić przedmiot, usiąść a jeszcze im

ciało na to zwykle nie pozwala, co prowadzi do frustracji i rozpaczliwego płaczu

-32 tygodniowe dziecko często gwałtownie protestuje na widok obcych

-W wieku 15 miesięcy namiętnie wyrzuca zabawki z krzesełka, łóżeczka

-W wieku 18 miesięcy robi wszystko na przekór, „nie” jest jego ulubionym

słowem.

-Dzieci 2,5 letnie są zwykle bardzo uparte, mało elastyczne, skłonne do

dominacji, pełne sprzeczności.

-W wieku 3,5 roku żądają skupienia na sobie całej uwagi, są wyjątkowo

zazdrosne o uwagę poświęconą komuś innemu.

-4 latki uwielbiają się przeciwstawiać poleceniom rodziców, biją, kopią, uciekają

-6 latki podlegają gwałtownym emocjom, bywają hałaśliwe, chcą by wszystko

było jak chcą i by był najważniejsze.

Nie znaczy to, że musimy godzić się na wszystko. Oznacza to, że warto mieć

taką perspektywę, żeby wiedzieć, że nasze dziecko nie jest złe, złośliwe, a my

nie jesteśmy niekompetentnymi rodzicami, tyko, że dziecko ma prawo tak się

zachowywać,to jego biologiczne prawo wynikające z rozwoju.

Pamiętajmy o tym, zanim zaczniemy automatycznie złościć się na dziecko czy

mieć ochotę je karać. Albowiem żadna ilość konsekwencji nie zmieni

zachowania, na które dziecko nie jest rozwojowo gotowe.

 

Dlaczego jeszcze dzieci trudno się zachowują?

Przyczyn jest wiele i biologicznych i psychologicznych. Niektórych należy

szukać w zaburzeniach neurorozwojowych jak ADHD czy zaburzeniach

integracji sensorycznej. Tego wątku nie będę tu rozwijać. Chciałabym w kilku

słowach skupić się na wpływie systemu rodzinnego.

Dzieci są jak gąbki, chłoną to co dzieje się w domu. Bywa, że jako, że są

najsłabszymi ogniwami w systemie rodzinnym, ich niepożądane zachowania są

objawem tego, że coś złego dzieje się w rodzinie.

Bywa, że modelują zachowania agresywne, które obserwują u dorosłych.

Są napięte, gdy w domu jest napięcie.

Czasem zachowując się źle biorą na siebie rolę kozłów ofiarnych, żeby skłóceni

rodzice skupili się na nich a nie na sobie.

 

Refleksji należy też poddać traktowanie dzieci przez dorosłych. Jak pisze

Jasper Juul „ Dzieci zaczynają zachowywać się w sposób destrukcyjny wtedy,

kiedy przynajmniej jedna osoba z ich otoczenia narusza ich integralność

psychiczną werbalnie lub fizycznie” W rodzinach nie ma prostej zależności

przyczynowo-skutkowej. Warto zwrócić uwagę na to, że my, rodzice też

wpływamy na dzieci.

 

 

Dzieci zachowują się w sposób trudny dla otoczenia, kiedy sfrustrowane są

ich ważne potrzeby. Do takich potrzeb należą:

- Potrzeba bezpieczeństwa ( pod agresją jest często lęk)

- Potrzeba kontaktu z opiekunem ( krzyk, płacz w reakcji na nieobecność

fizyczną lub psychiczną opiekuna jest niekiedy wyrazem niezaspokojenia tej

podstawowej potrzeby)

- Potrzeba samodzielności ( dzieci często złoszczą się, gdy są wyręczane,

traktowane jak nieporadne czy młodsze)

- Potrzeba autonomii ( trudne uczucia rodzą się w dziecku, które o niczym nie

decyduje, które jest zmuszane do jedzenia, ubierane na siłę itp.)

- Potrzeba aktywności ( nie oczekujmy spokojnego dziecka, które ma

sfrustrowaną potrzebę ruchu i aktywności. Po kilu godzinach siedzenia w ławce

czy przedszkolnej sali dziecko będzie chodzić po ścianach jeśli nie zadbamy o

realizację tej potrzeby)

- Potrzeba uwagi ( dzieci są w stanie zdobyć się na wiele, także z naszego

punktu widzenia „ niegrzecznych” zachowań, by tylko zyskać naszą uwagę.

Zauważcie jak dzieci inaczej się zachowują jak długo rozmawiacie przez telefon

czy siedzicie na komputerze)

- Potrzeba bycia zrozumianym, wysłuchanym ( W tym uznania tego, co się w

nim dzieje, jakie przeżywa emocje, a nie słuchania „ nic się nie stało, nie

przesadzaj, przestań płakać”)

Zauważmy, że my też jesteśmy trudni dla otoczenia, gdy nie zaspokojone

nasze ważne potrzeby- począwszy od snu i głodu, odpoczynku, poprzez

potrzebę autonomii, szacunku, bycia zauważonym, wziętym pod uwagę…

Pamiętajmy, że za każdy zachowanie i dzieci i dorosłych stoi jakaś

niezaspokojona potrzeba. Bądźmy więc uważni na potrzeby dzieci i swoje.

I nie wymagajmy więcej od dzieci niż od siebie.


Artykuł dla portalu plasterek.pl