Ryzyko czy szansa, czyli o związkach intymnych Dorosłych Dzieci Alkoholików

Dorosłe Dzieci Alkoholików nie miały zdrowego wzoru funkcjonowania rodziny. Bliskość nie kojarzy im się dobrze, najczęściej utożsamiają ją z kontrolą, silną lojalnością, brakiem sekretów, czasem agresją.

W domu Anety, która obserwowała jak świat matki kręci się wokół picia ojca, miłość oznaczała poświęcenie, wyrzeczenie się siebie i cierpienie. A wszystko to w izolacji od świata, bez wsparcia z zewnątrz. Aneta bała się miłości.

Weronika nauczyła się, że mężczyznom nie można ufać. Są niesłowni i nieprzewidywalni, jak tata. Wszystkich mężczyzn, z którymi była, trzymała na dystans, kontrolowała ich na każdym kroku. Kolejne jej relacje rozpadały się.

Grażyna nie mogła zrozumieć, dlaczego jej mąż nie jest zazdrosny, gdy ta gdzieś wychodzi, dlaczego nie robi jej wyrzutów, gdy ona wraca później do domu. Uznała, że widać jej nie kocha, że nie zależy mu już na niej.

One wszystkie wychowały się w domu dotkniętym uzależnieniem jednego lub obojga rodziców i jak każdy z nas właśnie w swojej rodzinie od najmłodszych lat wyrabiały sobie pogląd na to, jak powinien wyglądać związek i czym jest miłość.

Nowe relacje

Osobom z syndromem DDA już samo wchodzenie w związki może przysparzać pewnych trudności. Często trudno im wejść w bliską relację, bo boją się, że skrzywdzą lub zostaną skrzywdzeni. Mają częściej od innych negatywne zdanie o małżeństwie albo postrzegają siebie jako niegotowych do małżeństwa (Larson, Thayne).

Czasem nie wchodzą w ogóle w nowe relacje, bo są lojalni wobec rodzin z których pochodzą, angażują się nadmiernie w problemy swoich rodziców, jak robili to od dziecka. Gdy w rodzinie pochodzenia wciąż aktualny jest problem picia, lojalność bywa silniejsza i tym trudniej budować swoje szczęście i swoją niezależność.

Wybór właściwego partnera

Dorosłe Dzieci Alkoholików, choć zazwyczaj miały trudne dzieciństwo i młodość, niekiedy nie potrafią uwolnić się od realizowania czarnego scenariusza swojego życia. Bywa, że wchodzą w relacje z osobami, którymi trzeba się opiekować, zwłaszcza, jeśli do takiej funkcji byli delegowani w domu rodzinnym. Nierzadko wiążą się z partnerami niedostępnymi, odrzucającymi. Nie jest to regułą, ale powtarzającym się schematem u wielu DDA. Jeśli całe życie zabiegali o uwagę rodziców, z których najczęściej jeden był zajęty piciem a drugi kontrolowaniem współmałżonka, wyzwaniem staje się zdobycie miłości osoby równie odrzucającej jak rodzic. Cieszą się, gdy ktoś niedostępny daje im okruszki swojej uwagi, gdy tymczasem osoba stała, dostępna, może stać się nudna i nieatrakcyjna. Jednak to, z kim się zwiążą i jaką postawę przyjmą w swoim związku, zależy od wielu czynników, także od roli, jaką pełnili w domu rodzinnym i od sposobu radzenia sobie z sytuacją domową, której byli uczestnikami.

Osoby, których potrzeby nie były wystarczająco zaspokajane w rodzinie, są tak spragnione miłości, że często od razu głęboko angażują się emocjonalnie. Z drugiej strony mogą obawiać się uczuć, jeśli ich doświadczenie życiowe uczy, że uczucia mają niszczycielską siłę i gdy nauczyli się je tłumić.

Nieufność sposobem na życie

Dzieci wychowujące się w rodzinach dotkniętych uzależnieniem, nauczyły się nie pragnąć, aby nie doznać zawodu, nie czuć, aby nie doznać przykrości, nie ufać, by się nie rozczarować. W zdrowym związku trudno funkcjonować, gdy nie mówi się o swoich potrzebach, nie dopuszcza emocji, nie obdarza drugiej osoby zaufaniem i otwartością. To, czego nauczyli się w swoim dzieciństwie i młodości i co pomagało im przetrwać, w relacji intymnej w dorosłym życiu staje się przeszkodą, utrudnia budowanie bliskości. Partner, który nie ufa staje się nadmiernie podejrzliwy, kontrolujący, żyje w ciągłym poczuciu niepewności. Może być nadmiernie zazdrosny, nieadekwatnie do okoliczności. Dopóki nie porzuci przekonania, że bliska osoba może zranić, dopóty nie będzie mógł prawdziwie się zbliżyć.

Sabotaż

Niekiedy partnerzy DDA skarżą się, że kiedy w związku układa się pomyślnie, ich ukochany sabotuje związek. Warto zauważyć, że jeśli człowiek żył w traumatycznych warunkach, nieświadomie spodziewa się wszystkiego, co najgorsze. Jeśli wszystko układa się pomyślnie, może wywołać to w nim poczucie niepokoju, nierealności. Bywa, że właśnie wtedy oddala się albo prowokuje nieporozumienie. Uświadomienie sobie tego mechanizmu pozwala unikać powtarzania go, pozwala reflektować, że zachowanie to nie jest skutkiem tego co robi partner, tylko nastawienia.

Jakie są najczęstsze problemy w związkach Dorosłych dzieci alkoholików?

Lęk przed zdemaskowaniem

Janet Woititz, w książce „Lęk przed bliskością”, pisze między innymi o lęku przed sytuacją, w której partner odejdzie, gdy dowie się, kim jestem naprawdę. Wynika on oczywiście z głębokiego przekonania o swojej małej wartości. Zresztą poczucie własnej wartości u DDA jest zwykle nieadekwatnie niskie, zależy od tego jak w danym momencie czuje się partner. Nauczono ich dawno temu, że są dobrymi dziećmi, gdy ich mama czy tata poczuje się dobrze. Gdy bliska osoba czuje się źle, widać nie starali się wystarczająco.

Lęk przed odrzuceniem

Równie częsty - jak lęk przed zdemaskowaniem - jest lęk przed odrzuceniem. Staje się on zrozumiały, gdy uzmysłowimy sobie, że w danej rodzinie nie było pewne, kiedy i czy w ogóle rodzice pozwolą się do siebie zbliżyć. By nie zostać porzuconym, dorosły już człowiek stara się być idealny i zaspokajać wszystkie potrzeby drugiej osoby. Woli tez nie wszczynać konfliktów, nawet wtedy, gdy jest mu niewygodnie. Dużo, nawet neutralnych, zachowań partnera może być interpretowanych jak odrzucenie. Brak intensywności uczuć oraz namiętności też bywa tak interpretowany.

Dzieci, które były porzucane, bały się że rodzic umrze albo odjedzie, często, by nie budzić tych właśnie bolesnych wspomnień, trwają w szkodliwym związku. Wolą być w toksycznej relacji niż znów skonfrontować się z opuszczeniem.

Lęk przed gniewem

Dorosłe Dzieci Alkoholików boją się też gniewu. Złość w ich doświadczeniu nie prowadziła do niczego dobrego, nie była pretekstem do konstruktywnej rozmowy, do rozwiązania konfliktu. Była niszcząca. Kończyła się często przemocą lub inną formą destrukcji. DDA uczą się nie odczuwać złości, racjonalizować ją, zamieniać w smutek. Przez to często przez długi czas nie ujawniają tego, że coś nie podoba im się w związku, boją się, że ich złość może mieć niszczycielską siłę dla relacji. Boją się konfliktu i złości swojego partnera. Jedna z moich pacjentek mówiła o swoim nowym chłopaku: „Tak się boję awantur, że jak dojdzie kiedyś do kłótni, zerwę z nim”

Bywa i tak, że błędnie tłumaczą sobie gniew: „Skoro jesteś na mnie zły, nie kochasz mnie”, „Skoro jestem na Ciebie zły, widać Cię nie kocham” (Woititz)

Granice osobiste

Kolejnym tematem wartym poruszenia są osobiste granice, czyli własna przestrzeń, prywatność każdej osoby w relacji, zgoda bądź jej brak na zbliżenie się. Granice mogą być sztywne, elastyczne bądź rozmyte. Jeśli w domu były rozmyte granice, nie było intymności, prywatności, jasnego podziału ról, łatwo można naruszać czyjeś granice nawet całkiem niechcący, choćby decydując za drugą osobę w błahych kwestiach. Podobnie łatwo pozwalać innym na naruszanie swoich granic w życiu seksualnym w kwestii decyzji i przestrzeni. Przy rozmytych granicach wewnątrz rodziny w domach dotkniętych alkoholizmem, istnieją sztywne granice odgradzające rodzinę od reszty świata. O tym, co się dzieje w domu nie mówi się, trzeba sobie radzić w czterech ścianach. Taki komunikat może utrudniać udanie się po profesjonalną czy choćby przyjacielską pomoc, gdy w związku dzieje się źle.

Obszarem, w którym jeszcze wyraźniej ujawniają się opisane wcześniej trudności, jest życie seksualne. Jeśli ktoś ma krytyczny stosunek do siebie, w seksie ujawni się on ze zdwojoną siłą. Jeśli z lęku bądź wykształconego stylu musi wszystko kontrolować, kontrola w seksie zmniejszy spontaniczność i szansę na przeżywanie przyjemności. Jeśli dziecko było świadkiem seksu rodziców, który był przejawem władzy, siły, był formą przemocy, uzasadniony wydaje się jego ambiwalentny stosunek do seksu, nawet, gdy już będzie dorosłym człowiekiem. Dla niektórych z kolei sypialnia może być jedynym miejscem, gdzie mogą pozwolić sobie na wyrażanie uczuć i emocji.

Każdy człowiek jest inny

Oczywiście, nie wszyscy DDA odnajdą siebie w powyższych charakterystykach. Jeden człowiek z syndromem DDA różni się od drugiego tak, jak wszyscy się różnimy. Niektórzy są nieodpowiedzialni, inni niezwykle rozsądni i odpowiedzialni. To, kim staną się dzieci z rodzin alkoholowych i jakie stworzą w przyszłości związki, zależy od tego, czy byli świadkami lub ofiarami przemocy, jak rodzina komunikowała się ze światem, jaką pełnili w niej rolę, czy widzieli inne wzorce funkcjonowania w związku niż małżeństwo swoich rodziców, itd.

Dorosłe Dzieci Alkoholików nie miały zdrowego wzoru funkcjonowania rodziny. Bliskość nie kojarzy im się dobrze, najczęściej utożsamiają ją z kontrolą, silną lojalnością, brakiem sekretów, czasem agresją. Bywa, że mylą miłość z litością. Nie oznacza to, że nie mogą stworzyć dobrego związku. Mogą, ale jest im trudniej. A to właśnie trudności w bliskich relacjach są najczęstszym powodem, który sprawia, że zgłaszają się na terapię, a dzięki niej uczą się żyć bardziej świadomie i szczęśliwie.

Dialog

Nie trudno pokochać DDA, są bowiem ludźmi bardzo oddanymi, wyrozumiałymi i lojalnymi, nawet, gdy druga osoba na to nie zasługuje. Małżeństwo czy bliski związek jest dla nich szansą na doświadczenie innych, zdrowszych realiów życia, na nauczenie się zaufania, otwartości.

Jeśli jesteś osobą z syndromem DDA lub żyjesz z taką osobą, pamiętaj o nieustannej rozmowie. Pozwala ona bowiem uniknąć błędnych interpretacji zachowania bliskiej osoby. Pozwala zobaczyć, że za gwałtownymi reakcjami, za oddalaniem się, kryje się lęk dziecka.

 

Anna Cichoń

(artykuł ukazał się w miesięczniku List)